Czak ratuje ludzi

Każdy człowiek to dla nich przyjaciel. Nikogo nie podejrzewają o złe intencje; wszystkich słuchają, jedzenie przyjmują nawet od obcych i dają się tarmosić za uszy niesfornym dzieciakom.

Każdy człowiek to dla nich przyjaciel. Nikogo nie podejrzewają o złe intencje; wszystkich słuchają, jedzenie przyjmują nawet od obcych i dają się tarmosić za uszy niesfornym dzieciakom. Czy mógłby zaatakować w obronie własnej albo swojego pana? Co do tego nie ma zgodności wśród ich opiekunów. Kiedy jedni twierdzą, że pies ratownik w obliczu zagrożenia pokazałby kły, inni mocno w to wątpią. Nikt jednak nie chce sprawdzić.

Pies ratownik to nie stróż mienia i żaden z niego obrońca. Szkoli się go zupełnie inaczej. Nie musi słuchać pana. – On jest mądrzejszy, a ty musisz zdać się na jego instynkt, odczytać wysyłane w twoją stronę sygnały – twierdzą opiekunowie.


Praca na emeryturze


Czak ma dziesięć lat i jest najstarszym psem służącym w Górskim Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym.
∨ Czytaj dalej

Do niedawna był jedynym psem ratownikiem w Beskidach (obecnie kończy szkolenie młody owczarek niemiecki, brał już udział w akcjach). Do obsłużenia jest duży teren: od Śląska Cieszyńskiego po Babią Górę, ale jeśli trzeba, wspomagane są także inne grupy ratownicze: jurajska, karkonoska, bieszczadzka, podhalańska.

Czak to właściwie emeryt, ale wciąż tak samo entuzjastycznie reaguje, gdy właściciel zakłada mu uprząż z niebieskim krzyżem. Wie, że idzie w góry, do pracy. – Według zaleceń powinien już odejść w stan spoczynku, ale pies ratownik służy tak długo, jak długo ma siły i chęć – wyjaśnia jego pan, Witold Cisowski, zajmujący się także profesjonalnym szkoleniem czworonogów.


Najlepsza rasa


Ojciec Czaka też był ratownikiem. Został nim również jego brat bliźniak, który służyłby zapewne dalej, gdy nie śmierć jego pana, do dziś wspominanego przez wielu narciarzy, Józefa Słodkiego.

Te psy to wysokiej klasy profesjonaliści. – Mają to widocznie w genach – mówią goprowcy, wskazując na kolejne psie pokolenia, pracujące w górach. Zdaniem Cisowskiego, wyszkolić można każdego psa, ale owczarek niemiecki ma najlepsze predyspozycje do odnajdywania zaginionych: niezwykłą inteligencję i siłę. Jest stabilny psychicznie, odporny na ból, wytrwały. Józef Słodki wielokrotnie wspominał, jak zwykłymi nićmi, bez środków znieczulających zszywał swojemu psu łapę przejechaną przez nieostrożnego narciarza. Zwierzę obserwowało zabieg w zupełnym spokoju, w pełni ufając właścicielowi. – Ja też nieraz szyłem psu rany, by zatamować krwotok i zapobiec zakażeniu. Czak rozumiał, że sprawiam mu ból dla jego dobra – dodaje Cisowski.

To ratownik decyduje się na zakup za własne pieniądze psa, utrzymanie go, wyszkolenie i opiekowanie się nim aż do końca. By zachować czworonoga w odpowiedniej formie, trzeba nieustannie z nim trenować i w każdej chwili być gotowym do akcji. – To wymusza z naszej strony ciągłą dyspozycyjność – wyznają ratownicy, których praca ma charakter społeczny.


Oszczędzanie nosa


W rezultacie niewielu goprowców decyduje się na podjęcie tak wielkiej odpowiedzialności (w beskidzkiej grupie jest około 450 ratowników i 2 psy; w kraju 1.500 goprowców i 20 wyszkolonych owczarków). Każdy pies ratownik jest nieoceniony w akcji poszukiwawczej i dlatego traktuje się go w sposób wyjątkowy.

Czaka transportuje się w rejon poszukiwań każdym możliwym środkiem lokomocji: quadem, śmigłowcem, toboganem, samochodem terenowym, motorem. Jeśli pies musi dojść pieszo, idzie na końcu grupy, zaraz za opiekunem, by stąpać po ubitym śniegu.

– Oszczędzamy jego siły. To przecież nasz najlepszy detektor do wykrywania ludzi i nie możemy dopuścić, by zmęczył się na początku wyprawy – tłumaczą goprowcy.

Czak ma na koncie setki sukcesów. Ale jego właściciela denerwuje banalne pytanie, ile osób uratował: – Nie chodzi o statystyki. Pies błyskawicznie przeszukuje wyznaczony pas gruntu, by wykluczyć lub potwierdzić obecność zaginionych ludzi. Obok niego szuka kilkudziesięciu goprowców. Dzięki psom można znacznie poszerzyć pas poszukiwań i skrócić czas akcji. Czy w takiej sytuacji ten, kto pierwszy dotrze do zaginionego jest jego wybawcą?


Polska szkoła


Pracujące w GOPR psy ratownicze muszą zdobyć kolejne specjalizacje: poszukiwanie w terenie otwartym i zalesionym, odnajdywanie ludzi pod śniegiem i pod gruzami. Mają bardzo dobrą opinię w Europie. Czak oprócz odznaki polskiego ratownika, ma też niemiecką. – Kiedyś uczyliśmy się od zachodnich kolegów. Dziś możemy mówić o rodzącej się właśnie szkole polskiej tresury – wyznaje Cisowski.

Ostatnio sukcesem zakończyła się (nigdzie jeszcze nie przeprowadzana) próba wypuszczenia jednocześnie na ten sam obszar siedmiu psów, które miały znaleźć osiem zakopanych w śniegu osób. Padła komenda: – Szukaj! Zwykle pracowały pojedynczo w wybranych sektorach. Nieoczekiwanie, wbrew obawom, okazało się, że nie powstał chaos, czworonogi nie zaczęły ze sobą rywalizować. Kiedy jeden z nich znajdował człowieka, drugi nie pomagał mu go odkopać, ale szukał dalej. W niecałe 10 minut stado podzieliło się zadaniem i odnalazło wszystkich poszukiwanych. – Teraz zademonstrujemy tego typu grupową akcję na międzynarodowym szkoleniu w Karkonoszach – dodaje Cisowski.


Nauka od szczeniaka


Większość ludzi kojarzy ratownictwo górskie z bernardynem, psem wywodzącym się z alpejskiej przełęczy św. Bernarda, który odszukiwał ludzi zasypanych przez lawiny. Tyle że bernardyn sprzed dwóch wieków wyglądał zupełnie inaczej. Był lżejszy, z krótką sierścią, do której nie przylepiały się śniegowe kule. Dziś ratownicy poza owczarkami niemieckimi wykorzystują do pomocy także labradory. Zaczynają tresurę od 8-14-miesięcznych psów. – My wprowadziliśmy nowość: od szczeniaka przywozimy psy na szkolenia, by bawiły się i jednocześnie mogły obserwować naukę straszych. To zwiększa skuteczność tresury – twierdzi nasz rozmówca.

Sonda

Jaki jest największy grzech PKP?

Zobacz koniecznie

przewiń w lewo przewiń w prawo

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij