Wybierz region

Wybierz miasto

    Szef bojówki ORMO pracuje dla resortu nauki

    Autor: Wojciech Cieśla

    2007-12-30, Aktualizacja: 2007-12-28 19:52 źródło: Dziennik Zachodni

    Adam Hempel ma 51 lat i nie lubi chwalić się przeszłością. Trudno się dziwić: w stanie wojennym zorganizował młodzieżową bojówkę Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej (ORMO), która podżegała demonstrantów ...

    Adam Hempel ma 51 lat i nie lubi chwalić się przeszłością. Trudno się dziwić: w stanie wojennym zorganizował młodzieżową bojówkę Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej (ORMO), która podżegała demonstrantów Solidarności do bójek z milicją. Ludzie Hempla zostali wyszkoleni w szpiclowaniu - przesiadywali w warszawskiej kawiarni, żeby podsłuchiwać polityczne wątki w rozmowach. Byli uczeni, jak bić, żeby nie zostawiać śladów.

    W 1990 r. Ministerstwo Sprawiedliwości próbowało wyjaśnić sprawę "batalionów Hempla", ale śledztwo szybko umorzono. Czy dziś IPN wróci do tamtej sprawy?

    Adam Hempel do niej nie wraca. Jest specem od unijnych pieniędzy, od 2006 r. Ministerstwo Nauki zatrudnia go w Departamencie Funduszy Europejskich jako audytora. Mimo że Hempel ma dostęp do wielu poufnych informacji, pracuje jednocześnie dla niemieckiej agencji detektywistycznej KDM w charakterze śledczego. KDM zajmuje się m.in. wywiadem gospodarczym i tropieniem przestępców w białych kołnierzykach.

    Urzędnikom ministerstwa jego aktywność śledcza nie przeszkadzała. O PRL-owskiej karcie Hempla nie wiedzieli.

    Adam Hempel z zamiłowania jest humanistą - robił doktorat z historii. W wolnej Polsce zaczęła pociągać go kariera urzędnicza. W latach 90. pracował w Głównym Inspektoracie Ceł, w latach 2003-2005, za rządów SLD, trafił do Ministerstwa Finansów. Odszedł, kiedy władzę przejął PiS.

    Po przegranej SLD stracił posadę, ale jako ekspert zaczął kontrolować wykorzystywanie przez urzędy pieniędzy z Unii. Oprócz resortu nauki prawdopodobnie świadczy jeszcze usługi dla innych urzędów.

    Najbardziej intrygująca działalność Hempla miała miejsce w PRL. Ministerstwo Sprawiedliwości w 1990 r. ustaliło, że w latach 80. Hempel stworzył pluton, który rozbijał demonstracje, a w stanie wojennym bojówka chroniła KW PZPR w Warszawie.

    "Istnieje podejrzenie, że członkowie batalionu stosowali nielegalne środki przymusu, m.in. pręty metalowe" - napisał w październiku 1990 r. zastępca prokuratora generalnego. I kazał wszcząć śledztwo w tej sprawie.

    Prokuratura dotarła do kilkunastu świadków wyczynów "batalionu Hempla", najczęściej ormowców. Co jej opowiedzieli?

    Jerzy Kirzyński, dziennikarz milicyjnego pisma "W służbie narodu", w lutym 1987 r. chodził z bojówką Hempla po Warszawie. Widział, jak ludzie Hempla skatowali metalowymi prętami chłopca złapanego na kradzieży żarówki. Wzburzony napisał raport do szefa milicji. Z zeznań Kirzyńskiego: "[Następnego dnia] zostałem wezwany do gabinetu przełożonego. Zastałem tam panów Hempla i Józefa Kosseckiego. Przeprowadzona ze mną rozmowa miała charakter ostrzegawczy. Przełożony poinformował mnie, że (...) powinienem wykazywać więcej umiarkowania w tego typu sytuacjach. (...) Hempel i Kossecki próbowali przekonać mnie, że ormowcy na pewno nie bili tego chłopca, a w raporcie przedstawiłem nieprawdę".

    Kossecki, znajomy Hempla, był w latach 80. członkiem nacjonalistycznego Zjednoczenia Grunwald. Za pomocą teorii cybernetycznych wykazywał w "Żołnierzu Wolności", że Solidarność drogą zbrojnego puczu chciała obalić władzę. W latach 90. był liderem Partii X Stana Tymińskiego.

    Jeden z ormowców, Jacek Jaznach, zapamiętał Kosseckiego ze szkolenia ideologicznego: "Piotr Górski przedstawił nam Kosseckiego jako docenta współpracującego z KGB. (...) Byłem raz na takim wykładzie, (...) dotyczył charakterystyki osób Kuronia, Michnika, Mazowieckiego (...)".

    Ormowiec Maciej Borkowski zapamiętał, że w Falenicy pobili w pociągu pijanego, bo jechał bez biletu. Hempel obezwładnił go gazem i pouczył swoich ludzi, że tak właśnie trzeba robić. Inni świadkowie zeznali, że w czasie patrolu w 1986 r. Hempel pobił młodego człowieka.

    Ormowiec Piotr Ptaszyński powiedział prokuratorowi: "Uczyli nas bić tak, aby nie zostawiać śladów".

    Ormowiec Wojciech Cymerman: "Hempel mówił, że pluton szkolny to nazwa na zewnątrz. Sam mówił »pluton szturmowy«, »grupa uderzeniowa« lub »bojówki partyjne«". Cymerman zapamiętał, że w siedzibie plutonu na Hożej ormowcy pobili jednego z zatrzymanych tak mocno, że trafił na pogotowie.

    Bojówka podżegała też demonstrantów do bójek z milicją. Na manifestacje zabierała transparent KPN-u. Ormowiec Janusz Jaworski zapamiętał, że w 1988 r. w czasie demonstracji wyciągnął z kościoła św. Anny starszą kobietę, którą oddał w ręce zomowców. Ormowiec Andrzej Gosek - że po demonstracjach na Starówce hemplowcy wskazywali demonstrantów esbekom.

    Ormowiec Jacek Wołk zapamiętał: że w 1983 r. pod św. Anną wyławiał z tłumu demonstrantów i przekazywał milicji. Ormowiec Paweł Kostro przyznał, że bojówka pod kościołem św. Stanisława Kostki niszczyła samochody ludzi, którzy przyjechali na mszę za ojczyznę. Po mszy hemplowcy prowokowali demonstracje, wyciągali z nich młodych ludzi i oddawali milicji. Dwaj członkowie bojówki zatrudnili się w parafii ks. Popiełuszki jako drwale, żeby wykraść przechowywany tam sztandar Solidarności. Nie udało się.

    Za zorganizowanie bojówki Hempel został szefem ORMO w warszawskim Śródmieściu.

    Batalion tłumił pierwszomajowe demonstracje NZS-u w latach 1987 i 1988. Podopieczni Hempla na specjalnych dyżurach przesiadywali w kawiarni Mozaika na Mokotowie, żeby wyłapywać polityczne wątki w rozmowach.

    Zadania przed akcjami rozdzielał Hempel z milicjantem Jarosławem Karabinem. Jeszcze w czasie wyborów w 1989 r. bojówka zalepiała Solidarnościowe plakaty.

    Według Macieja Borkowskiego już po wyborach Hempel ponaglał ormowców, żeby niszczyli dokumentację plutonu.

    O sprawie "batalionów Hempla" już w 1990 r. napisał w "Gazecie Wyborczej" Jerzy Jachowicz. - Jesienią Hempel został wiceszefem Komendy Stołecznej Policji - wspomina Jachowicz. - Wtedy dotarłem do informacji o bojówce.

    Kiedy przeszłość Hempla wyszła na jaw, wyleciał z hukiem z komendy. Ale w kwietniu 1991 r. prokuratura umorzyła sprawę "batalionów Hempla". Uznała, że bojówka działała w ramach PRL-owskiego prawa.

    W aktach sprawy znajdują się zeznania dziennikarza "Wyborczej" Mariusza Szczygła, którego zaczepił na %07ulicy nieznajomy: "Przekaż Jachowiczowi, że za to, co napisał o Hemplu, skończy z kamieniem u szyi w wodzie albo dostanie butelkę z benzyną". Szczygieł w intruzie rozpoznał Piotra Górskiego, prawą rękę Hempla. Ale śledztwo w sprawie gróźb wobec dziennikarza też zostało umorzone.

    W wolnej Polsce Hempel szukał dla siebie miejsca. W 1989 r. z kolegami zało-%07żył Stowarzyszenie Ochrony Ładu, Porządku i Bezpieczeństwa Publicznego, namiastkę ORMO w III RP, a potem własną firmę ochroniarską Dr A. Hempel (dziś Taurus, w 2002 r. Hempel pozbył się w niej udziałów). Pomocnik Hempla z ORMO Jarosław Karabin pracuje dziś w Komendzie Głównej Policji.

    Kiedy w 1996 r. Partia X otworzyła w Łodzi Studium Wiedzy Politycznej, Hempel znalazł się na liście wykładowców.

    Witold Marczuk (szef ABW za rządów PiS) w 1998 r. był szefem Głównego Inspektoratu Ceł. Spotkał tam Hempla. - Byłem zdziwiony - wspomina Marczuk. - Znałem jego przeszłość. Musiał odejść.

    Hempel nie przyznał się Marczukowi, że jako urzędnik GIC prowadził na boku agencję ochrony. - To oburzające - uważa Marczuk. - Musiał mieć na to zgodę. Ja mu jej nie dawałem.

    Adam Hempel unika dziennikarzy. Jakiś czas temu na pytania mejlem o działalność w ORMO odpisał: "Moim jedynym celem było podniesienie poziomu bezpieczeństwa obywateli oraz bezpieczeństwa ruchu drogowego i akwenów wodnych miasta stołecznego Warszawy".

    Hempel bagatelizuje swoją rolę w ORMO, ale Andrzej Arseniuk, rzecznik Instytutu Pamięci Narodowej, zapowiada: - Prokuratorzy IPN będą się przyglądać tej sprawie. Być może sprawdzą, czy uczestnicy bojówki nie dopuścili się zbrodni komunistycznej.





    Do czego w PRL służyło ORMO



    Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej powstała w 1946 r.

    Skupiała ochotników, którzy po cywilnemu wspierali działania Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa. Członkowie ORMO najczęściej byli rekrutowani spośród zaufanych ludzi władzy - członków Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Samo ORMO było ściśle podporządkowane aparatowi PZPR. W 1968 r. organizacja została użyta przez partię do pacyfikacji demonstracji studenckich w Warszawie.

    Wizerunek bohaterskiego i bezwzględnego tajniaka z ORMO, który w odpowiedniej chwili wyciąga legitymację i wkracza do akcji w imię ludowej władzy, utrwalił pisarz Zbigniew Nienacki w cyklu powieści dla młodzieży o Panu Samochodziku.

    W 1980 r. ORMO miała ponad 460 tys. członków. Ormowcy wspomagali władze bezpieczeństwa w walce z opozycją, obstawiając m.in. demonstracje uliczne,wyławiając i oddając w ręce milicji ich uczestników. Ochotniczą Rezerwę Milicji Obywatelskiej rozwiązano w 1989 r.



    Sonda

    Czy nasi chłopcy w Korei strzelą jakiegoś gola?

    • Strzelą, ale sami sobie (32%)
    • Nie strzelą żadnego gola (32%)
    • Mogą powalczyć o awans (21%)
    • Niejednego, jeszcze wyjdą z grupy (15%)