Hitman. Tom 1 [RECENZJA] Gwiazda Hitmana w mrocznym i brutalnym Gotham świeci wyjątkowo jasno

Bartłomiej Romanek
Bartłomiej Romanek
Udostępnij:
Mroczne i brutalne Gotham w oparach czarnego, czasem absurdalnego humoru. Tak wygląda świat przedstawiony w pierwszym tomie „Hitmana” wydanego nakładem wydawnictwa Egmont. Tytułowy bohater (może lepiej powiedzieć antybohater) to absolutna gwiazda wśród komiksowej braci. Bo jak nie kochać mordercy, obdarzonego supermocami, który kieruje się własnym kodeksem moralnym, który brzmi w skrócie: „morduj bez skrupułów gangsterów i superłotrów”?

Postać Tommy’ego Monaghana, tytułowego Hitmana, stworzyli irlandzcy twórcy – Garth Ennis oraz John McCrea. Tom wydany przez Egmont w ramach serii Black Label, częściowo ukazał się już w przeszłości w Polsce nakładem wydawnictwa Mandragora. Teraz Czytelnicy w Polsce będą mogli szerzej poznać historię tego bohatera. W planach jest wydanie pięciu tomów Hitmana, a już pierwszy pokazuje, że to dzieło absolutnie wyjątkowe i oryginalne.

Hitman to nie superbohater, a supermorderca. Swoje supermoce otrzymał w absurdalnych okolicznościach, których nie chcemy zdradzać. W każdym razie Tommy Monaghan ma zdolność czytania w myślach i przenikania wzrokiem przez ściany, co zapewnia mu wysoką skuteczność zleceń. Hitman to jednak zabójca rzadko spotykany. Wyjątkowo brutalny i bezwględny podczas roboty, ale mający swój kodeks moralny. Hitman zabija bowiem tylko gangsterów i superłotrów. Jego metody nie przysparzają mój jednak sympatii. Metody Tommy’ego nie podobają się m.in. z Batmanowi, który również pojawia się w historii.

Gotham według scenariusza Ennisa to miasto mroczne i brutalne, czasem zaskakuje absurdem, innym razem bawi czarnym humorem. To wizja miasta, jakiej nikt jeszcze nie kreślił. Hitman to niepokorny typ. Ennis świetnie zbudował swojego bohatera, miał na niego pomysł, co sprawia, że Tommy Monaghan to nie jeden z wielu komiksowych bohaterów. Hitman niemal od pierwszego zeszytu staje się wśród nich jedną z najjaśniejszych gwiazd.

Dopełnieniem dzieła są rysunki Johna McCrea. Część z nich jest po prostu brzydkich. To nie żart. Jeżeli zaczniecie wertować pierwsze strony, zastanowicie się z pewnością nad sensem po ten komiks właśnie ze względu na kwestie graficzne. Ale kiedy zaczniecie czytać Hitmana, to stwierdzicie, że ta brzydota i rysunkowe szaleństwo świetnie współgra z narracją Ennisa. Ten ekspetyment wypalił, chociaż w kolejnych rozdziałach John McCrea pokazuje, że ma świetną kreskę, a kadry nieco się „standaryzują”.

Pierwszy tom Hitmana jest świetny. Czekamy na następne, ale jednocześnie przypominamy, że ze względu na jego treść, to komiks wyłącznie dla dorosłych Czytelników.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

I Z Gwiazdami - Paweł Deląg - zajawka

Materiał oryginalny: Hitman. Tom 1 [RECENZJA] Gwiazda Hitmana w mrocznym i brutalnym Gotham świeci wyjątkowo jasno - Częstochowa Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie