Krzysztof Neścior: Patriotyzm to obowiązek i praca nad pamięcią historyczną

Katarzyna Koczwara
Krzysztof Neścior o współczesnym patriotyzmie. 11 listopada był współorganizatorem pikniku militarnego w Skoczowie.
Krzysztof Neścior o współczesnym patriotyzmie. 11 listopada był współorganizatorem pikniku militarnego w Skoczowie. Dorota Kochman/ MCK Skoczów
Udostępnij:
Trwa nasza akcja "Potriotycznie zakręceni". Z Krzysztofem Neściorem z Muzeum 4 Pułku Strzelców Podhalańskich o współczesnym patriotyzmie i potrzebie edukacji regionalnej, z uwzględnieniem lokalnej hitorii, rozmawiała Katarzyna Koczwara

Jak pojmujesz w dzisiejszych czasach patriotyzm?
Patriotyzm to rodzaj obowiązku wobec przodków.

Skąd się bierze patriotyzm?
Generalnie z przekonania, jakie daje nam nasza historia, że polskość jest wartością, którą warto pielęgnować. Ktoś to musi przekazać, bardziej szkoła czy dom?Nic nie zastąpi historii opowiadanej w domu. To jest podstawa. Tak jak z wychowaniem, jeśli czegoś nie przekaże rodzina, to inne osoby mogą próbować, ale jest to trudne. Choć warto próbować.

W swojej działalności macie inscenizacje, jak wygląda obecnie zainteresowania historią?
Jest kryzys rodziny, dużo więzów zostało zerwanych. To, co pamiętam ze swojego dzieciństwa, wieczory spędzone z dziadkami, teraz jest coraz rzadziej spotykane. Ludzie nie mają czasu, starszego pokolenia także nie ma. Przekaz międzypokoleniowy został zakłócony. Główny powód to ekonomia, całkowite przestawienie się na inny tryb życia. Obecnie ludzie skupiają się na swoim życiu zawodowym, warte rozmowy jest tylko to, co przynosi zysk. Zatracił się kult przekazu wspomnieniowego, związanego z tradycją. W efekcie młodzi nie mają przekazu, co nie znaczy, że go nie potrzebują. Przychodzą do muzeum, są głodni wiadomości, dopytują się o naszą historię, są rozczarowani, że nikt im tego nie powiedział. Patriotyzm to jest obowiązek i ciągła praca nad pamięcią.

Jak patrzysz na to, co się działo 11 listopada w Warszawie?
Nie byłem tam. Jestem daleki od tego, żeby w związku z wybrykami grupy kilkaset osób innych skreślić. Uważam, że wszelkie akty wandalizmu powinny być wykluczone z marszu, ale ludzi, którzy wspólnie uczestniczyli w nim, szli z flagami, nie powinno się z nimi identyfikować. To jest niesprawiedliwe. Jestem umiarkowanym zwolennikiem uczestnictwa w marszach. Uznaję pracę u podstaw, marsz jest spektakularny, na codzienny patriotyzm, wiedzę o kraju, się nie przekłada. Dla mnie większą satysfakcją jest przyjęcie w muzeum klasy i pokazanie historii.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Tylko u nas Paweł Deląg w Instahistoriach!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie