Rozmowa ze Steve’em Hogarthem, wokalistą zespołu Marillion

Rozmawiała: Ola Szatan
Dziennik Zachodni: Premiera nowego albumu Marillion zbliża się wielkimi krokami. Mówi się, że to może być wasz najlepszy krążek w karierze... STEVE HOGARTH: Słyszałaś go? DZ: Owszem, kilka utworów...

Dziennik Zachodni: Premiera nowego albumu Marillion zbliża się wielkimi krokami. Mówi się, że to może być wasz najlepszy krążek w karierze...

STEVE HOGARTH: Słyszałaś go?

DZ: Owszem, kilka utworów... Robią dobre wrażenie.

SH: Myślę, że nowy album Marillion przyniesie więcej świeżego brzmienia, w porównaniu z ostatnim krążkiem. To duża dawka mocnych dźwięków z niezłą zawartością tekstową. Nasz producent, Mike wykonał kawał dobrej roboty z całym zespołem. Podczas pracy nad tym materiałem towarzyszyły mi dobre emocje.

DZ: To twoja kolejna wizyta w Polsce. Miałeś więc już okazję bliżej zapoznać się z naszym krajem.

SH: To prawda. Między innymi wiele się dowiedziałem o strasznej historii Warszawy. Znam Pałac Kultury i Nauki, ponieważ kilka lat temu graliśmy koncert w Sali Kongresowej. Byłem tam również ubiegłego lata na solowym koncercie. Tylko ja i fortepian. Natomiast to co zwraca uwagę, to wasze drogi. Są naprawdę bardzo złe. Poza tym to z Polską kojarzą nam się same miłe wspomnienia. Przede wszystkim z powodu poznanych tu ludzi.

DZ: Co sądzisz o polskich fanach?

SH: Mamy doskonały kontakt z fanami. Generują oni zadziwiające wibracje, które dobrze wpływają na naszą muzykę. Polscy fani nigdy nas nie zawiedli. Niektórzy z nich podróżują za nami po świecie. Bywają na każdym naszym show. We Francji, w Hiszpanii i Anglii. Odległość nie ma dla nich większego znaczenia. Są twardzi.

DZ: A życie w trasie nie jest przecież łatwą sprawą!

SH: Ale ja to bardzo lubię! Kocham te chwile, kiedy kładę się na moim małym łóżku w busie i czekam na następne miasto, nowe odczucia i doświadczenia. Każdego dnia kolejne nieznane miejsca, budynki, ludzie. Zmiany bombardujące mnie w szybkim tempie. Kiedy byłem małym chłopcem, marzyłem o tym żeby być kierowcą ciężarówki. Mógłbym wtedy być częścią świata i być cały czas w drodze.

DZ A co robisz, gdy masz wolny czas?

SH: Wtedy zazwyczaj śpię. Przecież muzykę tworzę przez cały czas. Piszę nowe piosenki, nagrywam, zajmuję się ich realizacją. Do tego dochodzą częste spotkania z kolegami, maile, które pomagają nam podjąć decyzje dotyczące ostatecznego kształtu piosenki.

DZ: Zadam ci jedno trudne pytanie…

SH: Żadne pytanie nie jest dla mnie trudne (śmiech). Możesz śmiało próbować.

DZ: Wciąż są osoby, które zespół Marillion kojarzą z osobą Fisha. Denerwuje cię to?

SH: To jest tak jak z małżeństwem, które zdecydowało się wziąć rozwód. Nie znam Fisha. Nie mogę powiedzieć, czy go lubię czy też nie. To jest człowiek, który grał w Marillion przede mną, dawno dawno temu. On nagrał z zespołem cztery płyty, a ja mam ich już dziesięć na swoim koncie. Jestem z Marillion od 17 lat. To dłużej niż grali ze sobą The Beatles.

DZ: Co jest dla ciebie najważniejsze?

SH: Teraz mam naprawdę dobry okres w swoim życiu. Po tym jak moje małżeństwo rozpadło się w 2005 roku, wiedziałem, że muszę utrzymywać kontakty z moją byłą żoną, ze względu na dzieci. Nie sądziłem jednak, że będą one tak dobre i przyjazne. Mam wrażenie, że teraz rozumiemy się lepiej niż kiedykolwiek. Mam też dziewczynę.

DZ: Jesteś szczęśliwy?

SH: Bardzo szczęśliwy. Nie czułem się tak od dziesięciu, a nawet piętnastu lat. A poza tym na moje dobre samopoczucie wpływa też nowa płyta, która za chwilę się ukaże, zbliżająca się trasa koncertowa. Nie mogę na nic narzekać.

DZ: Zatem do zobaczenia na polskich koncertach

SH: Bardzo się cieszę na to spotkanie. Do zobaczenia w maju.

Cztery albumy wydane z zespołem Marillion wystarczyły, aby jego wokalista Fish stał się niekwestionowaną i doskonale rozpoznawalną gwiazdą. Kiedy więc w 1988 roku Fish zdecydował się opuścić szeregi formacji, spekulowano, że to może być początek końca Marillion. Nic z tych rzeczy. Przed mikrofonem stanął charyzmatyczny Steve Hogarth. Wcześniej wokalista był jednym z założycieli i członków The Europeans, współpracował również z The The i Julian Cope.

Ostatni studyjny album Marillion - "Marbles" (wydany w 2004 roku) odniósł ogromny sukces, a single "Don't Hurt Yourself" i "You're Gone" bardzo szybko pojawiły się w Wielkiej Brytanii na liście Top 20.

Nowa propozycja zespołu - płyta "Somewhere Else" ukaże się 9 kwietnia tego roku. Jest to już 14 album Marillion. Promowany będzie podczas europejskiej trasy koncertowej, która rozpocznie się w kwietniu 2007 roku.

W ramach "Somewhere Else Tour" muzycy pojawią się również w Polsce i to na trzech koncertach. 21 maja zagrają w Poznaniu (klub Eskulap), 22 maja w Warszawie (klub Stodoła), a ostatni koncert odbędzie się w Krakowie, 23 maja (Hala Wisły).

Martyna Wojciechowska o nowym sezonie "Kobiety na krańcu świata"

Wideo

Materiał oryginalny: Rozmowa ze Steve’em Hogarthem, wokalistą zespołu Marillion - Wisła Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3